Pages

Drugiego trupa nie zauważyłby, gdyby nie refleks słońca na klindze krótkiego miecza, który zabity ściskał w dłoni. Ten był dojrzałym mężczyzną. Prosty strój w użytkowo burym kolorze wskazywał na niskie pochodzenie. Strój - jeśli nie liczyć plam krwi otaczających dwie wbite w pierś strzały - był czysty i nowy, nie mógł to zatem być zwykły pachołek. Geralt rozejrzał się i zobaczył trzeciego trupa, ubranego w skórzaną kurtkę i krótki, zielony płaszcz. Ziemia wokół nóg zabitego była poszarpana, mech i igliwie zryte aż do piachu. Nie było wątpliwości - ten człowiek umierał długo. Usłyszał jęk. .

Rok wcześniej, po długich konsultacjach pomiędzy dowództwem lokalnej policji, Scotland Yardem, Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, ambasadą amerykańską w Londynie i Secret Service ustalono zasady wspólnych działań mających na celu ochronę Simona Cormacka. Dano im nazwę Operacja Yankee Doodle. Zasady zostały wprowadzone do pamięci komputera, podobnie jak procedury postępowania w różnych nadzwyczajnych okolicznościach - takich jak udział syna prezydenta w kłótni przy barze, w ulicznej bójce, w wypadku drogowym, politycznej demonstracji, jego choroba albo zamiar wyjazdu do innego hrabstwa. Funkcjonariuszka Wren uruchomiła opcję ,,Porwanie" i na monitorze rozbłysła odpowiedź. W ciągu kilku minut u jej boku pojawił się blady z przejęcia dyżurny oficer sekcji obserwacyjnej i rozpoczął serię rozmów telefonicznych. Pierwszą odbył z szefem Departamentu Dochodzeń Kryminalnych, który wziął na siebie powiadomienie swego kolegi szefa Oddziału Specjalnego Policji Obszaru Doliny Tamizy. Dyżurny oficer z Kidlington zatelefonował również do zastępcy naczelnika do spraw operacyjnych, który w chwili, gdy zabrzmiał dzwonek telefonu. atakował właśnie dwa jajka na miękko. Wysłuchał swego rozmówcy z uwagą i natychmiast skierował do niego serię pytań i poleceń.. Tak ubezwładnił? - oto nie miecze kozackie, ale niechęć swoich.. - Przyjaciel uiści - oznajmił. Pijawka odessała się w drzwiach Concorde. Angielska stewardesa, nie poświęcając Quinnowi więcej uwagi niż innym, skierowała go na miejsce z przodu. Usadowił się w fotelu u przejścia. Chwilę później ktoś usiadł z drugiej strony. Zerknął. Krótkie, lśniące blond włosy, około trzydziestu pięciu lat, dobra, mocna twarz. Ubranie odrobinkę za siermiężne, obcasy, jak na ten typ sylwetki, ciut przypłaskie. Concorde pokołował na stanowisko, wyhamował, zadygotał i wreszcie runął swoim pasem. Dziób drapieżnego ptaka uniósł się, szpony tylnych kół straciły kontakt z ziemią, świat nachylił się pod kątem czterdziestu pięciu stopni i Waszyngton szybko zmalał. I jeszcze coś. Dwa maciupeńkie otworki w klapie marynarki współpasażera, rodzaj dziurek, które mogła zostawić agrafka. Taki rodzaj agrafki, który mógł przytrzymywać legitymację identyfikacyjną. Pochylił się.. Przebiegł jakoby błysk radości. Omijała go misja, ale spotykała. - Mhm?.

  • Losowane

  • najlepsze

  • - dodaÅ‚ z uÅ›miechem. .

    lektywny charakter ujawniał się zarówno w chronologii stalinowskiego „wypaczenia" - .

    - Gdybyś zmienił zdanie - pośpiesznie powiedział mężczyzna to za Biblioteką Publiczną w Bryant Park stoi rząd kubłów na śmiecie. Pozostaw na jednym z nich czerwony znaczek, możesz użyć flamastra, albo jeszcze lepiej lakieru do paznokci. Tego samego dnia spaceruj po Broadway'u o dziesiątej wieczorem, między Czterdziestą Drugą a Pięćdziesiątą Trzecią Ulicą, po wschodniej stronie. Ktoś do ciebie podejdzie i da ci adres kontaktowy. Oczywiście spotkacie się na otwartej przestrzeni. Żadnych pułapek. .

    Był gotów do wynurzenia. .

    - Wymagasz diabelnej dokładności, jak na siedemdziesiąt pięć do stu stóp. .